|
|||
|
:: (PO)budzony patriotyzm narodu Wiadomość dodana przez: Marek Ziemba (2008-06-13 13:06:58) Pisząc kolejny artykuł, spokój nocy prawie letniej rozrywa głośne przekleństwo a potem gwizdy, tupanie i głośne krzyki. Tak sąsiad zza ściany wyraża emocje po zdobytej bramce przez Polaków. A za chwilę już słyszę dochodzące z zewnątrz młodzieży ryczące śpiewy „Polska białooo-czerwonaaaaa!” Tak obudził się z długiego letargu polski symboliczny patriotyzm. Piszę o symbolicznym polskim patriotyzmie, który od mniej więcej dziesięciu lat zapada w letarg. Niby jest on, czasami istnieje namacalnie, ale tak naprawdę to go nie ma. Przychodzą ważne rocznice dla Polski, a manifestacja symboliczna nijaka. Gdzieniegdzie powiewa flaga, gdzieś tam są uroczystości rocznicowe i prelekcje historyczne, ale uczestników nie ma. Mizeria jednym słowem. Polak nie ma czasu wybrać się na kolejne obchody Święta Niepodległości, bo albo za zimno na zewnątrz, albo ciekawy (?) film w telewizorni. Nie ma czasu powiesić flagi. Kiedyś zrobiłem taki mały rekonesans w tym względzie. W Rozwadowie policzyłem flagi w Rynku powieszone z okazji 3 Maja. Niewiele ich było, ze cztery. Ileż to razy byłem świadkiem uroczystości z odśpiewaniem hymnu narodowego. Niby zawsze tak samo, jedni śpiewają inni jak zwykle udają że znają melodię i słowa. Ale jeszcze inni – o zgrozo – żują gumę, a w razie potrzeby odchodzą cichcem na bok i jakby nic konwersują przez telefon komórkowy. Polski realny okolicznościowy patriotyzm narodowy. Ale gdy przychodzą mecze, takie jak teraz, przybywają niczym rycerze z otchłani dziejów wartości na pozór utracone. I pojawia się flaga na balkonie, wielki polder z rysunkiem piłki oraz godła. Na spacerze spotykam łysego (z wyboru) miłego pana, którego pies buldog w upalnym dniu ma na szyi rzucającą się w oczy opaskę w barwach narodowych. Na ścieżce rowerowej mija mnie młody chłopak, który na policzku nie ma bynajmniej rozmazanej szminki po całusie dziewczyny, ale misternie i wyraźnie wymalowaną flagę biało-czerwoną. A na wsi, jadąc rowerem wieczorową porą widzę dzieciaki malujące na asfalcie cegłami czerwoną i białą (gdzieś tam znalezionymi) wielką flagę, piłkę nożną i przewidywany wynik meczu. Na osiedlach rozgrywane są masowo mecze piłki nożnej... Te zmasowane działania to przejawy symbolicznego patriotyzmu do swojego kraju. Każdy je jakoś przedstawia, często niekonwencjonalnie. Pokazuje, że nieobojętny jest mu wynik meczu. Chce, aby nasza reprezentacja grała jak najlepiej. Dobry wynik to duma i radość dla rodaków. Ale gdy meczy już nie będzie, pewnie i ten radosny i kolorowy patriotyzm zniknie, a jeśli coś się ostanie to pewno w szczątkowej formie. Więc jak to jest z nami i z naszym patriotyzmem symbolicznym? I tym pytaniem retorycznym kończę moje refleksje w tym względzie. Jak zwykle czekam na komentarze. Warto rozmawiać :-)
![]() adres tej wiadomości: http://www.socjolog.rozwadow.pl/news.php?id=35 |