Forum Socjologa | Rozwadowski Kram | Słownik Rozwadowa | Informator Regionalny
szukaj:

Działalność
 
O mnie
Teksty
Publikacje
Konferencje
Koło Naukowe
 

.:Reklama:.
 
 

Interakcja
 
Forum
Księga gości
Linki do stron
Pobierz pliki
KONTAKT
 

Dla studentów
 
Warto mieć
Przydatne
Teksty źródłowe
S. dyplomowe
Słownik pojęć
Ciekawe rzeczy
 

Badania i analizy
 
Socjologia cmentarza
 

Newsletter
 
Wpisz swój e-mail oraz wciśnij ENTER
 

Artykuły > Moje autorskie teksty > 15 rocznica strajków w Hucie Stalowa Wola
 
Nie bez powodu, po kilkunastu latach od tamtych wydarzeń, Marian Krzaklewski podczas swojego pobytu w Stalowej Woli we wrześniu 1995 r. z okazji 15-lecia "Solidarności" nazwał te wydarzenia gwoździem do trumny komunizmu. Ten ostatni według Krzaklewskiego był zaskoczeniem dla Polski, tym większym, że o wydarzeniach w HSW przez długi czas milczały komunistyczne władze. To właśnie wtedy podziemni liderzy związku nazwali Stalową Wolę "bastionem solidarności".

Zanim strajki wybuchły

Choć formalny początek tego ruchu w Stalowej Woli jest utożsamiany ze strajkiem w narzędziowni, Zakładzie Mechanicznym i Zakładzie Hutniczym Huty Stalowa Wola w lipcu 1980 r, to jednak w 1988 r. "Solidarność" wyszła z podziemia, narodziła się jakby na nowo. Po stanie wojennym, trzeba było kilku lat, konsolidacji i chęci, aby ruch społeczny "Solidarność" ponownie przypomniał o swoim istnieniu. Zaczął się w jej historii kolejny, etap.

Sytuacja w kraju pod koniec lat osiemdziesiątych była napięta, choć nikt chyba nie przypuszczał, iż dojdzie do kolejnych, tak masowych demonstracji niezadowolenia. Z drugiej strony, konflikt był nieunikniony. Sytuacja gospodarcza wciąż była chwiejna, a "Solidarność" działająca w podziemiu chciała wyjść z okowów tej niewoli, znów działać legalnie. Nie było to jednak możliwe. Nie siedziano jednak bezczynnie.
W miarę możliwości starano się działać, a nawet gdy to było utrudnione - po prostu trwać, aby przetrwać. Już w październiku 1986 r. podziemna "S" zorganizowała akcję zbierania podpisów pod petycją domagającą się przywrócenia pluralizmu związkowego w Hucie Stalowa Wola. Ostatecznie, po podliczeniu wszystkich list, okazało się, iż zebrano niewiele, bo w sumie około tysiąca podpisów. Było to jednak niewątpliwe wydarzenie, gdyż wszystkie listy z podpisami zostały przekazane do Sekretariatu Episkopatu Polski (kopie), a do kancelarii Sejmu oryginały. Był to jednak dopiero początek ciernistej drogi do ponownej relegalizacji "Solidarności".

Ponowne nadzieje odżyły w 1987 r. W połowie października w czasie mszy świętej za Ojczyznę w kościele Matki Bożej Królowej Polski ks. E. Frankowski ogłosił imienną listę członków Komitetu Założycielskiego NSZZ "Solidarność" Pracowników Huty Stalowa Wola. Byli to: W. Liwak, K. Dębski, Z. Bełczowski, E. Guzy, A. Łojowska, M. Rostek, W. Gajda, W. Podsiadło, J. Flis, R. Kotwica, E. Wolak, J. Serafin, R. Stój. Przewodniczącym Komitetu został W. Wojtas. W tym samym dniu Komitet złożył do Sądu Wojewódzkiego w Tarnobrzegu wniosek o rejestrację. Niestety wniosek ten został odrzucony przez sandomierski sąd.

Mimo wielu podejmowanych prób nie osiągano zamierzonych celów. Pokrzepiano się jednak nawzajem dobrym słowem, także podziemną prasą. Warto tu wspomnieć o wydawanej gazetce pod tytułem "SmiS", czyli Stalowowolski Miesięcznik "Solidarności". Pierwszy numer ukazał się w marcu 1988 r. Czasopismo wychodziło regularnie aż do 1990 r. Gazetę wspierał Komitet Założycielski NSZZ "Solidarność" Pracowników Huty Stalowa Wola działający jawnie od 1987 r. Miesięcznik ten bez żadnych problemów był kolportowany w hucie i innych zakładach . Rozprowadzany był w okolicznych miastach. Oprócz "SmiS", wydawano także pismo "Obecni", "Głos Skowronka", "Kolejarz".

Sytuacja wciąż była niepewna, co niektórzy przeczuwali zbliżające się ponowne starcie. Czas oczekiwania na kolejne wydarzenia, na to, że jednak coś się zmieni, na dłuższą metę okazał się wyczerpujący psychicznie. Dionizy Garbacz, autor książki "Strajk w Stalowej Woli. 22 sierpnia - 1 września", zauważył po latach: W 1987 r. podziemie odczuwało przemęczenie. Sytuacja przedstawiała się tak, jakby ludziom wyczerpały się inicjatywy, ludzie kręcili się w komunistycznym kieracie. Narzekali w głębi duszy, ale brakowało punktu zwrotnego, do podjęcia nowych działań. W. Wojtas, zaangażowany w pracę w "Solidarności" podziemnej spostrzegł, iż więcej w zasadzie się mówi niż robi.
Kiedy W. Wojtas zgłosił swoją rezygnację z uczestnictwa w TKZ, wówczas R. Kardasz zaproponował mu organizację Komitetu Założycielskiego NSZZ "Solidarność" Huty Stalowa Wola.

Podjęcie takich działań, zorganizowanie ludzi, którzy by chcieli działać w związku, nie było łatwe. Członków KZ zwalniano dyscyplinarnie z Huty, karano wysokimi grzywnami na kolegium do spraw wykroczeń, zamykano w aresztach. Mimo tych przeszkód podziemny związek się rozwijał aż do kwietnia 1988 r., kiedy to wybuchł wielki strajk.

Były trzy strajki wielkie strajki

Jakie były przyczyny strajku? Ich podłoże znów, jak w 1980 roku oscylowało wokół kwestii społeczno-gospodarczych. Żądania robotników były następujące: wycofanie represji wobec strajkujących, 20 tys. złotych podwyżki dla każdego pracownika, jako rekompensatę za wzrost cen podstawowych artykułów i usług. Motywy strajkowe miały charakter również ponadlokalny: pracownicy Huty Stalowa Wola solidaryzowali się z żądaniami strajkującej załogi Huty im. Lenina w Krakowie. Dodatkowo "huciany" Komitet Protestacyjny zgłosił wiele postulatów, między innymi zwolnienia zatrzymanych przez SB, przywrócenia do pracy zwolnionych z przyczyn politycznych, itp.

Przyczyny wybuchu strajku potwierdza badacz dziejów "Solidarności" J. Holzer. Według niego, Komitet Założycielski "S" w Hucie Stalowa Wola walczył przede wszystkim o wzrost płac rekompensujących serię podwyżek od lutego 1988 r. Sygnałem do strajku stało się - obok wiadomości z Nowej Huty - dyscyplinarne zwolnienie z pracy przywódców Komitetu Założycielskiego, W. Wojtasa i W. Tarasa za organizację wiecu.

Wspomniany wiec miał miejsce 21 kwietnia 1988 r. przed dyrekcją HSW. Wzięło w nim około 3 tys. ludzi. Żądano zaprzestania represji wobec KZ i podwyżki płac o 25 tys. zł. Kilka dni później wybuchł prawdziwy strajk. Wcześniej jednak w Hucie rozdano wiele ulotek, które swą treścią wzywały do udziału w strajku okupacyjnym. Rozpoczął się on 29 kwietnia, pomimo sprzeciwu SB i dyrekcji Huty. Kilku działaczy "S" zatrzymano, blisko 300 pracownikom odebrano przepustki. Już podczas pierwszego dnia strajku sformułowano listę żądań.
Wymieniano między innymi: postulaty płacowe, socjalne, żądano przyjęcia do pracy zwolnionych przywódców, przywrócenie pluralizmu związkowego i rejestrację związku w HSW. W strajku wzięło udział około 1000 osób.

W drugim dniu strajku, na skutek ciągłego zastraszania strajkujących, zmniejszyła się ich liczba. We wczesnych godzinach popołudniowych Hutę opuściła ostatnia 70-osobowa grupa strajkujących. 1 maja po mszy świętej protestujący zgromadzili się przy tablicy upamiętniającej śmierć ks. J. Popiełuszki. Wtedy to W. Wojtas, S. Krupka i W. Liwak zapowiedzieli, iż "Solidarność" nie ustąpi w dochodzeniu do swoich praw.

Dochodzenie swoich praw wciąż było nierealne. Robotnicy po raz kolejny sięgnęli po ostateczność - strajk. Miał on dojść do skutku w momencie wizyty M. Gorbaczowa w Polsce. 13 lipca 1988 r., zgodnie z zapowiedzią, rozpoczął się drugi strajk, który jednak trwał stosunkowo krótko. W ramach "ochrony strajkowej przez SB" służby te, wielokrotnie otaczały Dom Katechetyczny przy parafii Matki Bożej Królowej Polski, gdzie konspiracyjnie spotykali się działacze "Solidarności".

Kolejny, trzeci z kolei strajk w HSW miał miejsce w sierpniu 1988 r. W. Wojtas ogłaszając jego rozpoczęcie, nie wierzył w jego siłę. Złe wspomnienia z ostatnich dwóch strajków, w których nie udało się poderwać ludzi do działania, nie wróżyły szans powodzenia. Przygotowania do tego strajku trwały długo, zastanawiano się, w jakiej chwili go rozpocząć. Biorąc pod uwagę doświadczenia z poprzednich akcji zaplanowano go starannie, choć nie uzyskał on już takiej żywiołowości jak wszystkie poprzednie.

Trzeci strajk, po wielu uzgodnieniach wewnętrznych, rozpoczął się w poniedziałek 21 sierpnia 1988 r. Jednak ten sierpniowy strajk był bodajże największym w Polsce, ogarnął całą Hutę. Był zaskoczeniem dla całej Polski. Kiedy inne protesty wygasały, w Stalowej Woli, zakład zbrojeniowy okupowało kilka tysięcy ludzi. Głównym powodem strajku było "przypomnienie" władzy, iż "Solidarność" ma być zarejestrowana ponownie, jako niezależny związek. Drugim postulatem było przywrócenie do pracy zwolnionych za działalność związkową.

Niezwykle interesujące są autorefleksyjne wspomnienia jednego z uczestników tamtych wydarzeń, Z. Paszkiewicza: W czwartym dniu, po drugiej zmianie, przyszli do nas pracownicy Z-2 i Z-5 z flagą i pieśnią na ustach. Wybiegłem, aby ich ucałować. W godzinach przedpołudniowych przed bramą huty pojawiło się wielu mieszkańców miasta. Po południu strajkujący wraz z ks. proboszczem Edwardem Frankowskim wzięli udział we mszy świętej - był to 26 sierpnia, Święto Matki Boskiej Częstochowskiej.

Od tego dnia ludzie dzień i w nocy czuwali przy bramie. Były modlitwy, serdeczne rozmowy, śpiew. Wiele nieznanych osób przynosiło żywność i napoje. W niedzielę 28 sierpnia społeczeństwo oraz strajkujący przeżyli jeszcze jedną mszę świętą z udziałem kilkunastu kapłanów oraz ok. 10 tys. wiernych
W tym ostatnim dniu strajku doszło w godzinach przedpołudniowych do spotkania Komitetu Strajkowego z dyrekcją Huty. Dyrekcja nie chciała się zgodzić na wyjście protestujących z zakładu uformowanych w pochód. Zabroniono też śpiewów. Na takie warunki nie zgodził się Komitet Strajkowy, zapowiadając dalsze strajki. Podczas wiecu, ostatecznie na apel ks. Niemca oraz L. Wałęsy, mimo braku potwierdzenia realizacji warunków związkowców, protestujący zdecydowali się oni na opuszczenie Huty.

Kilka tysięcy ludzi wyszło wielkim pochodem na miasto. Do nich dołączali się co chwilę mieszkańcy miasta. Ten ponad dwudziestotysięczny pochód ciepłym wieczorem 1 września 1988 r. dotarł do kościoła Matki Bożej Królowej Polski. Wtedy to tysiące wiernych mogło usłyszeć słowa wypowiedziane przez ks. E. Frankowskiego: Nielegalny proboszcz, wita nielegalną "Solidarność". Eucharystia trwała ponad dwie godziny, a każde niemal zdanie ks. E. Frankowskiego wywoływało niemilknące oklaski. To był wielki triumf i wielka nadzieja na odrodzenie "Solidarności" i wielka nadzieja na wolność. Strajk ten zjednoczył wszystkich, ludzi z Huty, mieszkańców miasta.

Według W. Wojtasa, przewodniczącego Komitetu Strajkowego Huty w sierpniu 1988 r., strajk wybuchł w określonej sytuacji społeczno-politycznej. Był wtedy potrzebny i zrobiliśmy co do nas należało, choć przecież nie wiedzieliśmy wówczas czy się uda i ile będzie trwał. Okazało się, że był to strajk najmocniejszy w Polsce. Druga rzecz, o której należy pamiętać - to determinacja i odwaga strajkujących. Huta należała do zakładów zbrojeniowych, zagrożonych pacyfikacją było u nas znacznie większe.

Zwycięstwo i nowa droga "Solidarności"

Po wielkich strajkach w 1988 r. w HSW powstał się Komitet Założycielski NSZZ "Solidarność". Dobrym przygotowaniem do działalności Komitetu Założycielskiego było Społeczne Studium Duszpasterstwa Ludzi Pracy (1986-1988). Wykłady (ponad 100 nagranych kaset magnetofonowych), a szczególnie długie dyskusje ze śp. dr A. Stanowskim, red. Z. Szpakowskim i red. W. Samolińskim, pozwoliły na wypracowanie wielu poglądów, stanowisk i planów jeszcze przed powstaniem Komitetu Założycielskiego. "Nielegalna" Solidarność od września 1988 r. zupełnie już nie przejmowała się swoją nielegalnością. Związek opuścił pomieszczenia Domu Katechetycznego przy parafii Matki Bożej Królowej Polski i przeniósł się do HSW. W tym samym czasie powstał Tymczasowy Zarząd Regionu, potem Komitet Obywatelski.

Z. Paszkiewicz, uczestnik strajku "S" w 1988 r. w HSW uważa, iż dla niego powrót "Solidarności" do "legalności" oznaczał niemal wszystko, nadzieję na zmiany w Polsce, na pluralizm polityczny, na możliwość kontrolowania i rozliczania władz przez m. in. wolne, demokratyczne wybory.

Czy szansa możliwości powrotu "Solidarności" została wykorzystana należycie? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Tak jak i teraz, tak i zapewne w przyszłości nie będzie zgodnych interpretacji wielkiego zrywu narodu polskiego. Można mieć tylko nadzieję, iż to heroiczne zmaganie się robotników ze Stalowej Woli o wolność, demokrację i lepsze życie, nie pójdzie nigdy w zapomnienie.

Marek Ziemba

-----
W artykule wykorzystano następujące źródła:

D. Garbacz, Kalendarium, "Sztafeta" nr 35, 2000.
D. Garbacz, Solidarność przez duże S, "Sztafeta" nr 35, 2000.
D. Garbacz, Strajk w Stalowej Woli. 22 sierpnia - 1 września, Wydawnictwo "Sztafeta", Stalowa Wola 1998.
E. Kuberna, Można wpływać na bieg lawiny, [w:] Nielegalna Solidarność w latach 1982-1988, katalog do wystawy, Stalowa Wola 1998.
E. Kuberna, Oceniam strajk tak samo - rozmowa z Wiesławem Wojtasem, [w:] Nielegalna Solidarność w latach 1982-1988, katalog do wystawy, Stalowa Wola 1998.
E. Kuberna, Prasa podziemna, "Sztafeta" nr 35, 2000.
J. Holzer, K. Leski, Solidarność w podziemiu, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1990.
Z. Paszkiewicz, Po dziesięciu latach, [w:] Nielegalna Solidarność w latach 1982-1988, katalog do wystawy, Stalowa Wola 1998.
M. Ziemba, Od ruchu społecznego do organizacji związkowej. Cele i działalność NSZZ Solidarność w Stalowej Woli w latach 1980-2000, Katolicki Uniwersytet Lubelski - Wydział Nauk Społecznych - Katedra Socjologii Moralności, Lublin 2002 (praca doktorska).
 


© 2004-2010 Strona Socjologa. Wszelkie prawa zastrzeżone.
engine powered by jPORTAL 2