|
|
 |
 |
 Artykuły > Moje autorskie teksty > Percepcja wiosny w społeczeństwie |
 |
| |
Niniejsza publikacja jest elektroniczną wersją publikacji wydanej w tradycyjny sposób !!! Korzystanie z tego dokumentu (cytowanie itp.) umożliwiają podane strony, tak jak w publikacji pierwotnej, w wersji papierowej.
Pełny tytuł:
PERCEPCJA WIOSNY W SPOŁECZEŃSTWIE. SZKIC SOCJOLOGICZNO-ETNOGRAFICZNY
strona 2
Skład komputerowy, projekt okładki
i koncepcja graficzna: Marek Ziemba
Na okładce wykorzystano grafikę
Jerzego Fijałkowskiego z książki:
J. Fijałkowski, Ponidzie wita, Staszowskie Towarzystwo Kulturalne, Staszów 1994.
Wydawca:
Stowarzyszenie Literackie Witryna w Stalowej Woli
Stalowa Wola 2003
ISBN 83-919001-5-0
strona 3
Wstęp
Oczekiwanie wiosny jest powiązane z nadzieją przypływu wraz z nią nowej energii, która pozwoli zregenerować siły, ocucić się po nużącej zimie. Wiosna w charakterystyczny sposób dociera do zmysłów człowieka, którą przede wszystkim odbieramy zmysłami węchu oraz wzroku. Budzące się do życia rośliny, drzewa, krzewy zaczynają wydzielać wonne substancje, które nie są obojętne dla naszych zmysłów. Podobnie jak i kolor towarzyszący tym zjawiskom. Ciepło otoczenia, które jest inicjującą siłą tych zjawisk jest także czynnikiem potęgującym zmysłowe doznania. Należy jeszcze tutaj wspomnieć o innej niebagatelnej kwestii - większej ilości promieni słonecznych. Wydłużenie się dnia, a stopniowe skracanie się nocy jest czynnikiem znacznie wpływającym na naszą aktywność. Wiąże się ona także z częstszymi niż zwykle pobytami poza domem. Coraz większa ilość promieni słonecznych wlewa w nas coraz większą chęć do życia.
Te wszystkie czynniki sprawiają, iż ludzki potencjał zostaje w sposób nadzwyczajny pobudzony do działania. Nie wgłębiając się dalej w arkana procesów fizjologiczno-psychologiczno-neurologicznych zachodzących w każdym człowieku, należy wyraźnie powiedzieć, iż ta aktywizacja wiosenna, to przesilenie wiosenne, wpływa w dużej mierze na socjosferę. Termin ten został wprowadzony przez Kenneth Boulding. Występuje zwykle w kontekście elementu składowego biosfery lub jej "przedłużenia" (obok technosfery, ekosfery i psychosfery). Najczęściej pojęcie socjosfery używane jest do określania całokształtu społeczno-kulturowych uwarunkowań funkcjonowania jednostki i grup społecznych.
Wspomniana aktywizacja nie tylko ogólnie pobudza ludzi do wydajniejszego działania, ale także wyzwala zachowania w polu kultury, czy obrzędowości. Aktywizacja rytualno-obrzędowa jest znana na całym świecie. Od wieków pojawienie się wiosny było w różny
Strona 4
sposób zauważane. Przeważnie działania miały charakter obrzędowy, religijny, czy wręcz magiczny. Dziś w "odczarowanym świecie" (oczywiście nie na każdym kontynencie) "percepcja wiosny" ma charakter często ludyczny, czyli zabawowy. Należy tu uzupełnić, iż termin "odczarowanie świata" (Entzauberung der Welt) wprowadził klasyk socjologii niemieckiej Max Weber. Według niego, w historycznym procesie prowadzącym do przejścia cywilizacji Europy Zachodniej od absolutyzmu do kapitalizmu, pojawiło się zjawisko znacznej formalizacji stosunków społecznych. W wyniku tego procesu, stary porządek świata został uwolniony ("odczarowany") od dużego wpływu i panowania zjawisk irracjonalnych, nadprzyrodzonych i niewytłumaczalnych, wkraczając w okres panowania racjonalizmu [K. Olechnicki, P. Załęcki 1997, s. 143-144].
Zagadnienie związane z "odczarowaniem świata" jest o tyle istotne dla naszych rozważań, iż funkcja religijno-obrzędowa została zastąpiona przez zachowania o wyłącznie zabawowym charakterze. Generalnie jednak, co należy wyraźnie podkreślić, każdy z nas inaczej odbiera wiosnę i w jakiś specyficzny sposób informuje o tym otoczenie. Osoby zakochane, które szczególnie często pojawiają się w parkach na wiosnę, są intensywnie zakorzenieni w dystansie intymnym. Spacerują blisko siebie, trzymają się za ręce, przytulają. Co ciekawe, czynią to wszystko tak, aby cały świat widział. Wspomniana powyżej reakcja wiosenna jest często spotykana.
Rodzaje aktywności wiosennej niektórych grup społecznych
W literaturze często można spotkać zapisy, iż ludność od zarania dziejów nie przechodziła obojętnie obok zmieniających się pór roku. Tak było na wszystkich kontynentach świata, oczywiście tam, gdzie pory roku ulegają wyraźnym zmianom. Bez większego błędu można powiedzieć, iż każda z pór roku w jakiś sposób determinowała określone zachowania ludzi, które w dość widoczny sposób różniły się od codziennych, przybierając tym samym formę "odświętną".
Strona 5
Zwyczaje i obrzędy już od najdawniejszych czasów wiązały się z następującymi po sobie porami roku i przypadającymi w nich świętami zimy, wiosny, lata, jesieni, świętami miłości i świętami zmarłych. Taki porządek świata pogańskiego został rozbity przez chrześcijaństwo, które wprowadziło nowy system świąt: Boże Narodzenie, Wielkanoc, Zielone Świątki, Wszystkich Świętych itp. Rozbicie dawnego porządku nie wykorzeniło jednak dawnych zwyczajów i obrzędów z tymi świętami związanych. Z czasem pewne stare pogańskie zwyczaje weszły do praktyk chrześcijańskich i stały się ich składnikami - pisze S. Darłakowa, wskazując na procesy nakładania się kultur [1968, s. 82].
Wiosna, jako jedna z czterech pór roku, jest bardzo interesującym okresem, w którym budzi się nowe życie. Wiosną, jako pierwszą porą roku, interesują się nie tylko meteorolodzy, rolnicy, ale także zwykli śmiertelnicy. Wyczekują oni z niecierpliwością pierwszych oznak wiosny. Tą pora roku interesują się także - ale w nieco mniejszym stopniu - badacze z tzw. kręgu nauk humanistycznych, a więc antropolodzy kultury, etnografowie, czy też socjolodzy. Nic w tym dziwnego, wiosna to chyba jeden z najciekawszych momentów w corocznym kalendarzu, okres kiedy potencjał ludzkiej egzystencji nabiera znacznej ekspresji.
Zrozumiałe więc, iż dyscypliny naukowe wymienione powyżej, a mające w polu swoich zainteresowań działalność człowieka, bardzo szeroko rozumianą, powinny się interesować także porami roku. Szczególnie zaś wiosna, która jak pokazuje doświadczenie potoczne, w sposób niezwykły pobudza ludzi do większej aktywności. Socjolog J. Styk zauważa, iż siłę związków ze światem przyrody szczególnie odczuwano w momentach przełomowych doby, pory roku itp. W tej grze żywiołów życia i śmierci, trwania i przemijania, człowiek nie był bezstronnym obserwatorem, wiele bowiem zależało od jego postawy i sposobów wartościowania [1995, s. 220-221]. To trafne spostrzeżenie socjologa dostarcza bardzo ważnego wniosku, związanego
Strona 6
z aktywnością, a nie biernym zachowaniem. Może mieć ono kilka wymiarów, ale o wspólnej charakterystyce.
Aktywność związana z nadejściem wiosny wiąże się co najmniej z dwoma podstawowymi płaszczyznami. Pierwsza dotyczy sfery kultury, w której to niektóre grupy społeczne manifestują za pomocą różnych środków przekazu (głównie o charakterze symbolicznym) nadejście wiosny. Sfera ta przesiąknięta mocno symboliką ma wyraźny charakter magiczny i obrzędowy aniżeli funkcjonalny. Ulega ona jednak ostatnio poważnym zmianom wewnętrznym. Głównie zaobserwować można przesunięcie rdzenia tej sfery w stronę zachowań o charakterze zabawowym (ludycznym), które znoszą coraz bardziej istotny pierwiastek magiczno-obrzędowy.
Drugą sferą jest aktywność głównie o charakterze funkcjonalnym. Związana jest ona z działalnością pewnych grup ludzi, posiadających gospodarstwa rolne, działki, poletka uprawne itp. Nadejście wiosny nakłada na te grupy osób konieczność zajęcia się ziemią, przygotowaniem jej pod uprawy. Sfera ta ma wyraźny charakter funkcjonalny (choć niektóre zachowania w tej sferze mają także wymiar symboliczny) ponieważ "zachowania wiosenne" mają konkretny cel - przygotowanie ziemi, która za kilka miesięcy wyda plony. Aby jednak tak się stało, o ziemię tę trzeba zadbać. Formy te, znane dobrze rolnikom, posiadaczom ogródków działkowych i przyblokowych są różne. Nie wchodząc w szczegóły można podać kilka prostych przykładów: wypalanie traw, porządkowanie obejścia, naprawy drobne maszyn i narzędzi rolniczych. Wszystkie te działania mają charakter funkcjonalny i stanowią jakby odnowę porządku zastanego po zimie. W niniejszym szkicu zajmę się w dalszej części sferą pierwszą, a więc związaną z kulturą.
Kulturowe środki oznajmiające wiosnę mogą być następujące: obchodzenie Dnia Wagarowicza, topienie Marzanny, wyprawa po "bazie", "kotki", piesze wycieczki za miasto lub na obrzeża miasta. Mogą to być także inne wytwory: wiersze, piosenki, obrazy malarskie itp. Należy jeszcze tu uczynić dygresję, iż niektóre formy uczestnictwa w
Strona 7
"powitaniu wiosny" mają charakterystyczne terminy, które są raczej przestrzegane. Dzień Wagarowicza oraz topienie Marzanny są obchodzone zazwyczaj w pierwszy dzień wiosny, czyli 21 marca. Zachowania te mają miejsce, kiedy zostają spełnione (choć nie zawsze) inne warunki, które można podzielić na: pierwotne (korzystna aura - bezdeszczowo, ciepło, słonecznie) oraz wtórne (w przypadku topienia Marzanny oraz wycieczek za miasto, oprócz warunków atmosferycznych muszą być spełnione warunki instytucjonalno-towarzyszące - czas wolny, niekiedy zgoda dyrekcji szkoły, przygotowanie kukły Marzanny itp.).
Odrębnym zagadnieniem związanym z pojawieniem się wiosny jest odpowiedź na pytanie, które grupy społeczne uczestniczą w sferze kulturowej percepcji wiosny w sposób najbardziej aktywny? Wydaje się, iż trudno tu o najbardziej trafną odpowiedź. Wskazać można jednak młodzież oraz pewne środowiska twórcze (poeci, piosenkarze, malarze itp.), którzy inicjują procesy, które określam mianem powitalne. Ich zachowanie na skutek "czynników wiosennych" jest odmienne od pozostałych grup społecznych. Jeśli chodzi o młodzież (zwłaszcza formy spędzania wolnego czasu) cechuje się ono znaczną dynamiką, łamaniem zwyczajów i obyczajów, stąd też być może bierze się czasami negatywna ocena niektórych tych zachowań.
Dzień Wagarowicza
Skąd się wywodzi pomysł obchodzenia tego dnia - trudno powiedzieć jednoznacznie. Nie ma bowiem źródeł ani przekazów, które by w jakiś logiczny sposób wyjaśniały pochodzenie tego święta - przede wszystkim święta młodzieży. Różne źródła raczej ograniczają się do opisu zjawiska, przedstawienia faktów, niż wyciągania uogólnionych wniosków. Socjolog, M. Pęczak w książce "Mały słownik subkultur młodzieżowych" pisze: Dzień wagarowicza, obchodzony przez młodzież uczniowską w Polsce pierwszego dnia wiosny.
Strona 8
Początkowo pozbawiony specjalnych rytuałów, d.w. charakteryzował się wyłącznie tym, że uczniowie samowolnie i zbiorowo opuszczali lekcje; z czasem brak lekcji tego dnia stał się normą. W ten sposób szkoły usiłowały zapobiec otwartemu konfliktowi [1992, s. 23]. Opis ten jest bardzo charakterystyczny. W zasadzie obchodzenie tego dnia przez młodzież wszędzie ma ten sam wymiar - zabawowy, połączony z absencją szkolną w tym dniu. Ta chwilowa wolność czasami jednak wymyka się spod kontroli. Według M. Pęczaka Dzień Wagarowicza zaczął uciekać od odgórnej instytucjonalizacji poprzez fakt, że stał się okazją do ekspresji subkulturowej, zaś dla agresywnych grup stał się dobrą okazją do wyładowania agresji. Między innymi do poważnych zamieszek doszło w 1991 r. w Warszawie na Placu Zamkowym i w okolicach [M. Pęczak 1992, s. 23].
A jak obchody Dnia Wagarowicza wyglądają w naszym regionie? Młodzież szkół podstawowych i średnich obchodzi go zazwyczaj w mniej lub bardziej widowiskowy sposób. Przeważnie jest to dzień 21 marca, ale zdarzają się również "odchylenia". Kilka lat temu, kiedy rok był przestępny, co niektórzy świętowali już 20 marca, inni zaś uznali za właściwą datę 21 marca, czyli początek astronomicznej wiosny. Od kilku lat można zaobserwować tendencję odchodzenia od ekspresywnego i zbiorowego świętowania. Barwne pochody przebierańców ulicami miasta należą już raczej do rzadkości. Sporadycznie można zobaczyć grupki młodzieży (dwu, trzyosobowe) przebrane w fantazyjne stroje. Trudno dziś spotkać w Dzień Wagarowicza hrabiego Draculę czy Frankensteina, osobnika z trzema nogami itp. Współcześnie "transformacja wizualna" aktora-uczestnika w tym dniu opiera się na "innym" ubiorze, czasami pojawia się gumowa, odstraszająca maska. Często można spotkać uczniów przebranych w stroje o jaskrawych kolorach.
Pomysłowość młodzieży jeszcze kilka, kilkanaście lat temu była większa. W 1992 r. w Zespole Szkół Elektrycznych w Nisku, kiedy autor niniejszego szkicu był jeszcze jej uczniem, zorganizowano nie tylko pełen fantazji Dzień Wagarowicza, ale także urządzono
Strona 9
konkurs na najciekawsze przebranie. Pismo uczniów "News", ukazujące się w tej szkole odnotowało wówczas: Pierwszy Dzień Wiosny A. D. 1992 nie był dniem udanym. Zalegalizowane luzy w budzie podcięły skrzydła młodzieńczej wyobraźni. A przecież zwykłe wagary można przekształcić w niezły ubaw, chociażby wzorując się na uczestnikach konkursu przebierańców [1992, s. 6]. Mimo dobrej zabawy, przebierańcy z ekipy tanecznej z III d, która zajęła pierwsze miejsce ex aequo, zauważyli: w liceum stalowowolskim nikt się nie przebrał. Dyrektor liceum niżańskiego kulturalnie nas wyprosił. Wszystko to wskazuje na agonię tej wspaniałej tradycji [Tamże, s. 6]. W podobnym tonie wypowiadał się inny laureat pierwszego miejsca w konkursie przebierańców, G. Kapuściński: Patrząc przez pryzmat minionych lat tegoroczny Dzień Wagarowicza był do bani. W ubiegłym roku było fajnie, a o tegorocznym konkursie wolałbym się nie wypowiadać. Dosyć oryginalne nagrody przygotowano dla zwycięzców konkursu przebierańców w niżańskim ZSE. Były to słodkości oraz... dwa wolne dni od szkoły [Tamże, s. 6].
Sięgając pamięcią do przeszłości, mogę stwierdzić z autopsji, iż zorganizowanie czasu wolnego przez szkołę w tym dniu nie jest tak świeżym pomysłem. Jeszcze w szkole podstawowej tradycyjnie Dzień Wagarowicza spędzało się poza szkołą, czyli była to klasyczna ucieczka z lekcji. Konsekwencje tego zjawiska zawsze były, ale w tym jedynym dniu w roku nauczyciele traktowali nas ulgowo. Gorzej było (a były takie przypadki!), gdy Dzień Wagarowicza był rozciągany na kilka dni... Dopiero w wyższych klasach szkoły podstawowej szkoła zadbała o zorganizowanie tego czasu inaczej, ale tak, aby młodzież była w szkole, ale jednocześnie nie czuła, że w niej jest. Ciekawą inicjatywą (jej genezy niestety nie pamiętam) była zamiana ról: w tym dniu wyjątkowo uczniowie prowadzili lekcje, a nauczyciele siedzieli w ławkach i byli odpytywani. Powszechnie jednak Dzień Wagarowicza kojarzył się z samowolnym opuszczeniem murów szkolnych. Byli i tacy "gorliwi", którzy pozostawali w szkole, ale nie było ich więcej niż 2-3 osoby w klasie. A co robili ci, którzy
Strona 10
uciekli? Jedni szli do domu, drudzy na towarzyski spacer, jeszcze inni nad San, gdzie czasami wypijali miernej jakości wino. Do niesankcjonowanych przez dobre obyczaje zajść nie dochodziło. Nie słyszało się o bijatykach, demolowaniu, zajściach z milicją itp.
A jak było kilkadziesiąt lat temu? Wtedy nikomu nawet przez myśl nie przeszło, jakiekolwiek obchodzenie pierwszego dnia wiosny. Parę lat temu R. Wojtowicz, emerytowany nauczyciel języka polskiego podzielił się ze mną taką refleksją: Jeśli chodzi o obchodzenie w sposób widoczny Święta Wiosny, to za moich czasów w ogóle to nie było możliwe. Dzień ten przechodził niezauważalnie, jak większość szkolnych dni. Zauważyłem natomiast, że kilkanaście lat temu środki masowego przekazu zaczęły rozgłaszać, że pierwszy dzień wiosny to Dzień Wagarowicza. Młodzież podatna na nowinki, podchwyciła pomysł szybko. Ale kiedy zaczęło z roku na rok przybierać to postać imprezy wandalów, pojawiły się słuszne głosy, że to już nie jest to.
Tradycja obchodzenia Dnia Wagarowicza cechuje się dziś - co pokazują potoczne obserwacje - znacznie mniejszą dynamiką. Od kilku lat można zauważyć tendencję transformacji tego święta młodzieży. Wagary zostały zastąpione przez koncerty, zabawy, a nawet specjalne lekcje, ale tym razem prowadzone przez uczniów. Przyciągnięcie młodzieży w tym dniu do szkoły i zapewnienie im pożytecznej rozrywki okazało się dobrym pomysłem, wbrew pierwotnemu krytykowaniu: co szkoła wyprawia! Lepsze okazało się nawet przesadne harcowanie po szkole niż poza nią, tak jak to ma miejsce w większych miastach.
Jak natomiast wytłumaczyć spadek ekspresji zjawiska? Najprostszą odpowiedzią byłoby stwierdzenie, że młodzi nie mają pomysłów, albo nie chcą się już pokazywać w strojach barwnych, bo to ich zdaniem za bardzo idiotyczne czy dziecinne. A jaki powód jest naprawdę? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Traumatyczne zmiany w socjosferze w ostatnich latach mogą być jednym z głównych czynników wpływających na brak ciągłości w kultywowaniu wielu zwyczajów, w tym także Dnia Wagarowicza. Istotnie zmieniła się
Strona 11
symbolika tego święta. Stało się ono tyglem doświadczeń, wzorów, wartości i nawyków wnoszonych przez młodzież, nauczycieli, którzy są podatni na pozaregionalne czynniki socjalizacyjne, w tym przez mass media, internet. Lokalna kultura ani tradycja związana z Dniem Wagarowicza nie odgrywa roli moderatora przebiegu tego ciekawego święta dzieci i młodzieży. Pojawia się ów tygiel doświadczeń, ponieważ dziś nie chodzi o kultywowanie tegoż święta, ale o dobrą zabawę. Im bardziej ona urozmaicona, tym lepiej.
Marzanna jako symboliczne pożegnanie zimy i powitanie wiosny
Topienie Marzanny to ciekawy zwyczaj, znany od co najmniej kilku wieków. Obrzęd został potwierdzony w XV w., między innymi przez biskupa Andrzeja Łaskarza. W XVI w. obrzęd ten opisał bardzo dokładnie w "Kronice polskiej" M. Bielski. Liczne jednak inne źródła, studia porównawcze wskazują, iż obrzęd Marzanny może mieć początek w starych, przedchrześcijańskich rytuałach przywołania wiosny i pobudzania życia w przyrodzie. Niemal identyczne obrzędy powitania wiosny występowały na Łużycach, w Czechach i na Słowacji, na Ukrainie, we Francji i w Niemczech [B. Ogrodowska 2001, s. 114].
Czasami Marzannę określano: Morena, Marzaniok, Śmierć, Śmiercicha, Śmiertka, Śmierztka. Słowo Marzanna pochodzi prawdopodobnie od słów mor, mara, zmora - śmierć, zjawa senna. Być może etymologii tej nazwy należałoby również szukać w pierwszym członie - Marz. W języku niemieckim to nazwa marca - w angielskim March, w polskim marzec. Może klucz zrozumienia nazwy obrzędu został zapożyczony od terminu określającego porę roku? W książce "Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce" znajdujemy tak zdefiniowaną Marzannę: kukła obrzędowa, postać kobieca uważana za personifikację zimy, chorób, śmierci i różnorakiego zła nękającego ludzi w okresie zimowym; niszczona rytualnie, topiona i niekiedy palona
Strona 12
w czwartą niedzielę Wielkiego Postu, zwaną Laetare, Białą, Czarną lub Śmiertną [B. Ogrodowska 2001, s. 112-113]. Symbolika tego obrzędu była prosta: odpływająca z nurtem rzeki Marzanna była personifikacją odchodzącej zimy. Kiedy zima czasami nie chciała odejść, ten magiczny obrzęd miał wspomóc wiosnę w pokonaniu zimy.
Na przestrzeni wieków obrzęd ten zmieniał się i nadal zmienia. Przede wszystkim nie przestrzega się dziś dokładnie daty topienia Marzanny. Porę wybiera się dowolnie, przede wszystkim w oparciu o kryteria funkcjonalne - powinna być ładna pogoda, sucho itp. Druga płaszczyzna istotnych zmian to wygląd Marzanny. Współczesna Marzanna nie musi być ze słomy, może też być dowolnie przystrojona, wreszcie wrzuceniu Marzanny do wody nie towarzyszą praktyki magiczne - zaklęcia, pieśni itp. Współczesna ceremonia obrzędu z archaicznej formy zachowała niewiele. Marzannę dziś przeważnie topią dzieci z przedszkola lub też ze szkoły podstawowej. Młodzież, dorośli, a także starsi nie biorą czynnego udziału - czasami zdarza się, iż jedynie przypatrują się oni biernie z boku całemu wydarzeniu. Współczesny przebieg obrzędu (uogólniony) jest następujący: Marzannę zwykle wykonuje się w toku pracy zespołowej. Wykorzystywana jest słoma, zaś szkielet kukły wykonywany jest niekiedy z dwóch lub więcej grubych patyków (w zależności od wielkości Marzanny), które stanowią "tułów" oraz "ramiona". Spotyka się też kukły wykonane z samej słomy. Tak wykreowane "ciało" Marzanny jest przyozdabiane kolorowymi wstążkami itp. Czasami Marzanna zakłada spódnicę, koszulę, a na głowie ma wianek. Sama ceremonia topienia Marzanny jest prosta. Cała zabawa ma charakter uroczysty, radosny, towarzyszy temu śmiech. Kukłę przenosi się nad pobliską rzekę (czasami na pobliski staw, jeziorko) i tu albo z brzegu kładzie się na wodę, albo też z mostu zrzuca się w dół. Później następuje obserwacja - jak płynie, czy zahaczyła o korzenie wystające z wody itp. Przeważnie obserwacja kończy się, gdy Marzanny nie ma w zasięgu wzroku, albo też zakleszczyła się i dalej już nie popłynie.
Strona 13
Tak jest dziś - a jak było niegdyś? Formowano odpowiedni pęk słomy i oblekano go w białe płótno, albo też w strój druhny weselnej (na Śląsku). Marzanna była niesiona w orszaku przez dorastające dziewczęta, które w towarzystwie kukły zachodziły do proboszcza, sołtysa, nauczyciela, znaczniejszego gospodarza. W każdym domu pochylano kukłę, jakby w ukłonie i śpiewano specjalne pieśni. Po odwiedzeniu ważniejszych osób, wychodzono z kukłą poza wieś, co miało symbolizować wynoszenie ze wsi chorób, śmierci i oczywiście zimy. Później z Marzanny zdzierano ubranie, czasami rozrywano ją na części, a niekiedy palono i taką "pochodnię" wrzucano do wody. Kiedy Marzanna była w wodzie nie wolno było jej dotykać, ponieważ mogła uschnąć od tego ręka. Należało też jak najszybciej wrócić do wsi, nie oglądając się za siebie. Potknięcie się w drodze powrotnej czy upadek wróżyły chorobę, a nawet śmierć w najbliższym roku. Należy zauważyć, iż obrzęd ten, mimo iż był zwalczany przez Kościół, zachował się do naszych czasów. Współcześnie jest obchodzony nawet w tych regionach Polski, gdzie kiedyś był zupełnie nieznany [B. Ogrodowska 2001, s. 113-114].
Co ciekawe, w naszym nadsańskim regionie tradycji Marzanny prawdopodobnie nie było. Nie spotkałem wzmianki o nim w żadnych źródłach, nie wspomina o Marzannie ani słowem regionalista i etnograf, ks. prof. W. Gaj-Piotrowski. W książce tegoż autora "Kultura społeczna ludu z okolic Rozwadowa" został umieszczony krótki paragraf poświęcony dniu 21 marca, ale omawia on tylko symbolikę przylotu bocianów oraz przysłowia związane z wiosną [1967, s. 58-59].
Podobnym w wymowie obrzędem do Marzanny było "zabijanie pijaka", zabawa zapustna, odbywająca się na ziemi rzeszowskiej, w okolicach Tarnobrzega. W ostatni wtorek karnawału mężczyznę przebranego za pijaka oprowadzano po wsi w asyście diabła i śmierci. Po marszu pozorowano stracenie pijaka - śmierć kosą obcinała głowę, a diabeł zabierał duszę do piekła. Wymowa tego obrzędu była następująca: żegnano karnawałowe pijaństwo i szaleństwo. Zabawa
Strona 14
ta jest również tłumaczona jako relikt obrzędów niszczenia zimy i przywoływania wiosny [B. Ogrodowska 2001, s. 256].
Łatwo możemy zauważyć, iż dzisiejszy obrzęd topienia Marzanny różni się od tego sprzed wieków przede wszystkim sferą symboliczną oraz brakiem uświadomionej interpretacji. We wszystkich rytuałach każdy ruch, gest, słowo ma wymiar symboliczny, coś oznacza. Kiedy ta właściwość zanika, zachowanie rytualne przybiera postać naśladownictwa bez zrozumienia. Podobnie jest z obrzędem topienia Marzanny. Nawet jeśli robimy coś jak nasi przodkowie, nie zdajemy sobie sprawy z wymiaru symbolicznego. Ot, powtarzamy, bo tak każe tradycja. Obecnie obrzęd topienia Marzanny jest dobrą rozrywką dla dzieci i młodzieży w całej Polsce.
Inne przejawy percepcji wiosny
Omówione do tej pory dwa najbardziej charakterystyczne obrzędy związane ze świętowaniem (czasami tylko symbolicznym) nadejścia wiosny - Dzień Wagarowicza oraz topienie Marzanny nie wyczerpują oczywiście możliwych do zaobserwowania zachowań w kulturze lokalnej i ponadlokalnej, świadczących o nadejściu wiosny.
Najbardziej znaną oznaką nadejścia wiosny jest pojawienie się odpowiednich zwiastunów w świecie fauny i flory. Niegdyś pilnie obserwowano budzącą się do życia przyrodę. Pojawienie się pierwszych kwiatków było oznaką zbliżającej się wiosny. Przejawy te witano z niezwykłą radością połączoną z silną wiarą w ich odmładzającą moc [S. Darłakowa 1968, s. 90]. W obserwację kwitnących zwiastunów wiosny jest zaangażowana nawet młodzież z całego świata, która bierze udział w projekcie "Plant Watch", monitorującym kwitnienie bzu czarnego w danej strefie geograficznej. Wyniki tych obserwacji są umieszczane na stronie internetowej [T. Nowakowski 2001, s. 228]. Współcześnie te obserwacje przyrody są bardzo często spotykane. Powszechnie praktykuje się to zarówno na wsi jak i w mieście.
Strona 15
Znaną do dziś oznaką wiosny jest pojawienie się krokusów, przebiśniegów, a także pojawienie się pierwszych pąków kwiatowych, a w szczególności tzw. "bazi", zwanych inaczej "kotkami". Jest to oczywiście nazwa popularna (nie botaniczna), ale taka, którą wszyscy znają i wiedzą, co pod nią się kryje. Obecnie w życiu miejskim w Stalowej Woli można zaobserwować niekiedy "wyprawy po bazie". Chętnie odwiedzane są tereny nadsańskie, gdzie bez problemów można uciąć odpowiednie gałązki leszczyny, wierzby, czy też innego drzewa. Przyniesione do domu młode pędy, wstawione do flakonu z wodą szybko puszczają "kotki", a w niedługim czasie nawet zakwitają. Tak zdobyte bazie są niejako ozdobą stołu, przypominają, że wiosna tuż, tuż, albo wiosna już za progiem stoi. Często też w postaci zakwitniętych gałązek "bazie" stanowią ozdobę stołu wielkanocnego. Czy z "baziami" są związane jakieś przysłowia, przesądy, wierzenia? Trudno powiedzieć, gdyż na ten temat nie ma w zasadzie źródeł pisanych. Pozostają jedynie wiadomości zdobyte na drodze przeprowadzonych obserwacji, a te nie wnoszą nic do wspomnianej kwestii.
Kolejnym uznanym powszechnie przejawem wiosny jest pojawienie się bocianów. Ten sympatyczny ptak kojarzy się, jak mało który z Polską, z ziemią ojczystą. Przez ludność wiejską ptak ten był i jest otaczany szczególną opieką. Na Podlasiu i na Kurpiach bocian występuje w ludowych obchodach święta kościelnego Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, czyli 25 marca. Stąd też i przysłowie: Na Zwiastowanie przybywaj bocianie. Według podań ludowych bocian zbiera na swe skrzydła resztki śniegu, co znaczy, że przylot bociana to symptom wiosny i rozpoczęcie wiosennej odnowy w przyrodzie. Inne spotykane przysłowia to: Kiedy bocian przyleci, możecie wyjść na dwór dzieci [B. Ogrodowska 2001, s. 21].
Do dziś funkcjonuje przekonanie, iż jeśli bociek zakłada gniazdo w obejściu, to szczęście przynosi. Stąd też i spotykane dzisiaj zabiegi, aby właśnie u danego gospodarza bociek uwił sobie gniazdko, a nie na odległym drzewie. W okolicach Rzeczycy Okrągłej, Musikowa,
Strona 16
a także zapewne w innych miejscowościach ludność potrafi powiedzieć wiele interesujących rzeczy o bocianach. Wyczekiwanie z uwagą na bociany, śledzenie ich przylotów, przeżywanie "bocianich dramatów", jak wypadnięcie piskląt z gniazda itp. - to wszystko świadczy o dużym stopniu zakotwiczenia w świadomości tych ludzi szczególnej więzi z bocianem, z ptakiem, który był na wsi "od zawsze". Wielu gospodarzy z miejscowości, o których wspomniałem, przeżywa, gdy bocian się "spóźnia" albo gdy nie zadomowi się w gnieździe, poleci gdzieś indziej. To zakotwiczenie bociana - zwiastuna wiosny w świadomości ludności wiejskiej - zaowocowało powstaniem licznych przysłów. Wiele z nich miało także charakter wróżebny. Ich symbolika była bardzo rozległa. Sięgnijmy do niektórych, znanych w regionie Rozwadowa: Gdy ktoś zobaczył pierwszy raz bociana, a on leciał w powietrzu, wówczas przepowiadano takiemu, że będzie cały rok zdrowy i lekki jak ptak. Mieszkańcy Rzeczycy Okrągłej biegali z tej przyczyny, ile sił, żeby być "chybkim" (szybkim biegaczem) jak ptak. W przeciwieństwie - stojący bocian oznaczał fizyczną ociężałość i depresję [W. Gaj-Piotrowski 1967, s. 58].
Innym zwyczajem był tzw. "obchód pól", obecnie już chyba niespotykany zupełnie. W obrzędzie tym zazwyczaj uczestniczyli wszyscy mieszkańcy wsi. Obchodzono go w dniu św. Marka, czyli 25 marca, lub kiedy były tzw. "dni krzyżowe", tj. w poniedziałek, wtorek i środę przed Wniebowstąpieniem. Uroczysta procesja obchodziła pola od figury do figury, śpiewając litanię do wszystkich świętych i poświęcała po kolei wszystkie uprawne pola. Zwyczaj ten należał do starej bardzo tradycji, którą zawiadywała gromada. W każdym razie była to uroczystość związana z dawnym obrzędem wiosennym, mającym na celu wypędzenie złych mocy i duchów z pól [Tamże, s. 92]. Obrzęd ten w głębokiej wymowie symbolicznej przypomina trochę topienie Marzanny, gdzie "spławienie" kukły miało symbolizować zabranie przez Marzannę chorób, złych duchów oraz śmierci.
Strona 17
Wiosna w literaturze
Percepcja wiosny zaznacza się także w literaturze. Znajdziemy w niej bardzo wiele opisów nadejścia wiosny, "jej odczuwanie". Zagadnienie to jednak jest bardzo obszerne, a zarazem bardzo ciekawe, wymagające odrębnego opracowania. W niniejszym, kwestie te zostaną przedstawione tylko w zarysie.
W zbiorze "Polskie pejzaże. Antologia poezji" zamieszczono wiersz H. Szayerowej pt. "Wiosna w górach". Autorka zauważa w nim takie zwiastuny tej pory roku jak krokus, ranne mgły. Szayerowa pisze: W górach, wiosna o świcie.../ czasem w nocy mroku / zakwita / pierwszy krokus [S. Zając, I. Kwiecień 1993, s. 11]. Regionalni poeci, np. ze Stalowej Woli i okolic, także zwracają uwagę na tę pierwszą porę roku. M. Żurecka w wierszu "Tęskniąc za wiosną" wyraża swoją nostalgię za nią, pisząc: ...a już przemokłam / tęsknotą / za wiosną [2001, s. 16]. W innym wierszu, ta sama autorka zauważa słowiczy czas, który rozhuśtał świat oraz fiołki w trawie udające cień [Tamże, s. 30]. W jeszcze innym wierszu pt. "Wiosenne misterium" M. Żurecka przywołuje w wierszowanej formie inne atrybuty wiosny: ziemia pachnie deszczem i bladym zawilcem a młode liście czekają matczynego ciepła wiosny [Tamże, s. 67]. I wreszcie w ostatnim wierszu o wiośnie, ta sama autorka zauważa zmęczone życiem świerki, które zostaną obudzone przez wiosnę. Tak jest w wierszu "Przedwiośnie" [Tamże, s. 69].
W zbiorze poezji "Wrzeciono 97" jeden z autorów, K. Stępień w wierszu "Powitanie wiosny" zwraca uwagę na następujące atrybuty wiosny: ciepły wietrzyk, zieleniące się pola oraz łąki. Wiosna ma też wyraźny charakter dynamiczny: wszystko budzi, ożywia i rozwija. Autor zachęca wiosenkę, aby pobudziła ospałe serca i umysły, które nie powinny już spać, lecz iść ku rzekom, stawom, ku polom, łąkom, lasom, ku wierszom [D. Garbacz 1997, s. 79]. Pozostając w tym samym zbiorze poezji znajdujemy wiersz F. Szymańczyka "Tęsknota
Strona 18
za wiosną". Poeta wyrażając swą tęsknotę za nią pisze, iż lasy jeszcze milczą, a dalej jeszcze obumarłe jest wszystko wokoło. Pierwsze objawy wiosny dają się zaobserwować "zwykłemu śmiertelnikowi-poecie": słoneczko wędruje już wyżej po niebie. A kiedy nadejdzie już wyczekiwana wiosna, autor stwierdza: rozdzwoni się ptasząt muzyka wokoło. Wiosna pobudza do życia pierwiosnki, zawilce w lesie, różne kwiaty w lesie, kaczeńce żółte, wreszcie zabrzmi słowik, którego śpiew autor określa najwidoczniejszą wiosenną muzyką. Podobnie jak i u innych twórców, autor akcentuje swoją tęsknotę: o wiosno, królowo, kiedy tu przybędziesz [D. Garbacz 1997, s. 82-83].
Przytoczone powyżej wybrane (subiektywnie) wiersze wskazują, iż problematyka wiosenna - co oczywiste - pojawia się także w wierszach regionalnych twórców. Ta wycinkowa prezentacja wskazuje, iż percepcja wiosny dotyczy także osób, które nie w sposób obrzędowy, ludyczny, odbierają ją, lecz za pomocą utworów literackich "dają świadectwo" na istnienie objawów pierwszej pory roku. Tak jak inni odczuwają symptomy wiosny, jednak ich ekspresja ma swoje ujście w misternie nieraz dobieranych słowach. Autorzy, jak można zauważyć nawet po tak krótkiej prezentacji, zwracają uwagę na porę występującą przed nadejściem wiosny (oczekiwanie) oraz na jej objawy mające głównie miejsce w świecie przyrody: pojawienie się zwiastunów w świecie flory (rzadziej fauny), a także odmienne warunki pogodowe: więcej słonecznych dni, cieplejsze chwile, zapach ziemi, deszcz wiosenny, czasem burza.
Oprócz przejawów wiosny w literaturze należy odnotować także i te występujące w piosenkach popularnych. Szczególnie w tych, dedykowanych dzieciom odnajdziemy wiele akcentów wiosennych. Przykładem może być piosenka o wesołych ptaszkach obwieszczających wiosnę na dalekiej hiszpańskiej ziemi [M. Rehorowska 2000, s. 204]. Także na wielu obrazach malarskich możemy znaleźć przejawy wiosny, jak ją widzieli artyści na przestrzeni wieków.
Aspekty wiosny w literaturze, poezji, malarstwie to bardzo ciekawe zagadnienia. W niniejszym szkicu zostały one zasygnalizowane,
Strona 19
choć mam nadzieję, iż będę miał możliwość jeszcze kiedyś opracować je bardziej wyczerpująco.
Podsumowanie
Jakie są zatem przejawy percepcji wiosny w społeczeństwie? Przyjście wiosny jest niewątpliwie wydarzeniem radosnym i aktywizującym ludzką egzystencję, a w związku z tym wartym obwieszczenia szerszemu gronu ludzi.
Główną myślą tego szkicu jest przekonanie, iż istnieje mechanizm "odczuwania wiosny" przez ludzi. Mechanizm ten wyzwala aktywność, którego przejawy mają dwa poziomy: a) funkcjonalny oraz b) kulturowy. Pierwszy obejmuje wiele zachowań społecznych, które pojawiają się wiosną. Mają one charakter symboliczny (z reguły głęboko ukryty, trudny do jednoznacznej interpretacji), ale przede wszystkim funkcjonalny. Takimi zjawiskami są: wypalanie traw, palenie ognisk, a więc "porządkowanie" najbliższego otoczenia. Drugi poziom - symboliczny, przejawia się odpowiednią reakcją kulturową (w postaci utrwalonych przez tradycję obrzędów, rytuałów, zachowań magicznych) na aktywność wiosennych czynników fizjograficznych. Inaczej mówiąc, specyficzne wiosenne zapachy (mające źródło w rosnącej trawie, promieniach słonecznych, palonych suchych trawach), bodźce wizualne (nowe żywe kolory - głównie soczysta zieleń, dłuższy dzień), bodźce termiczne (cieplejsze dni, więcej słońca) a także bodźce dźwiękowe (śpiew ptaków), determinują w sposób istotny podejmowanie przez określone grupy społeczne (dawniej i dziś) zachowania symboliczne o charakterze powitalnym. Te zachowania są oczywiście różne w zależności od odmian kultury lokalnej, a bardziej - kultury kontynentalnej.
Można przeprowadzić także inną klasyfikację zaprezentowanych tutaj zjawisk związanych z postrzeganiem wiosny w społeczeństwie. Percepcję tę możemy podzielić na dwa rodzaje: a) bierną; obserwacja świata przyrody oraz innych osób, "zdawanie sobie sprawy, że to
Strona 20
już wiosna". Tej percepcji poza samouświadomieniem nie towarzyszy żadna akcja, oraz b) czynną; tworzenie zjawisk kulturowych, uzmysławiających aktorom tych zjawisk oraz biernym obserwatorom "nadejście wiosny". To uzmysłowienie ma charakter alegoryczny, symboliczny, niekiedy dwuznaczny. Dawniej były to obrzędy o charakterze kultowym lub też magicznym. Współcześnie przeważnie to tylko zabawa, wspólne spędzanie czasu itp.
Należy też zauważyć, iż istotnym zmianom uległa dynamika zaangażowania się dzieci, młodzieży, osób dorosłych w różne instytucjonalne formy obrzędów i zachowań związanych z percepcją wiosny jako pierwszej pory roku. Ks. prof. W. Gaj-Piotrowski słusznie zauważa, iż równolegle do przemian gospodarczych nastąpiły głębokie przeobrażenia tradycyjnej świadomości wiejskiej, sięgającej również w sferę wierzeniowo-obyczajową. Dlatego też, wszystkie te przemiany należy w głównej mierze poczytać za bezpośrednią przyczynę niwelującą archaiczne struktury wierzeniowe [1993, s. 36-37]. Istotne zmiany zaszły także w sferze symbolicznej - symbolika współczesnych zwyczajów i świąt, będących szczątkową kontynuacją archaicznych form, często cechuje się nieprzejrzystością. Kolejnym wnioskiem jest kwestia zróżnicowania percepcji wiosny w zależności od regionu kraju. Mimo iż zewnętrzna otoczka (środki ekspresji) zazwyczaj są inne, to symbolika jest podobna albo taka sama. Większość dawnych zwyczajów miała odgonić zimę, a przywołać wiosnę.
Niniejszy szkic to zaledwie wstęp do tej frapującej problematyki percepcji wiosny w społeczeństwie. I tak należy go odbierać - jako wstęp, zachętę do pogłębionych badań i analiz regionalnych. W niniejszym szkicu podjęto próbę nie tylko przybliżenia tej interesującej problematyki, ale także wskazano możliwe a zarazem potencjalne
Strona 21
pola badawcze. Starano się jednak zaprezentować najważniejsze i najbardziej charakterystyczne trendy, które można uważać za przejawy postrzegania wiosny w kulturze lokalnej i ponadlokalnej. Perspektywę badawczą można poszerzyć o wiele kolejnych pól: analizę starych i współczesnych pieśni, piosenek, wierszy oraz innych utworów literackich, które opracowane za pomocą stosownych metod badawczych (np. pogłębiona analiza treści) mogą dostarczyć wielu interesujących wniosków. Na płaszczyźnie literackiej cennym materiałem do analizy mogą okazać się przysłowia, podania, legendy opisujące nieraz w formie baśniowej wiosnę oraz jej percepcję w społeczeństwie.
Strona 22
BIBLIOGRAFIA
Darłakowa S., Zwyczaje i obrzędy doroczne oraz rodzinne w powiecie tarnobrzeskim, [w:] Prace i materiały z badań etnograficznych ośrodka Mokrzyszowsko-Grębowskiego w powiecie tarnobrzeskim, Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, Rzeszów 1968, s. 81-109.
Gaj-Piotrowski W., Kultura społeczna ludu z okolic Rozwadowa, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 1967.
Gaj-Piotrowski W., Duchy i demony, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 1993.
Garbacz D. [red.], Wrzeciono `97, Wydawnictwo Sztafeta, Stalowa Wola 1997.
Nowakowski T., Pedagogiczne korzyści stosowania nowoczesnych technologii informatycznych w nauczaniu, [w:] Edukacja przełomu wieków wobec kwestii aksjologicznych, [red.] U. Ostrowska, Wydawnictwo Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, Olsztyn 2001, s. 221-229.
Ogrodowska B., Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce, Wydawnictwo Księży Werbistów, Warszawa 2001.
Olechnicki K., Załęcki P., Słownik socjologiczny, Wydawnictwo Graffiti BC, Toruń 1997.
Pęczak M., Mały słownik subkultur młodzieżowych, Wydawnictwo Semper, Warszawa 1992.
Rehorowska M., 310 lat Rozwadowa nad Sanem. 1690-2000, Stalowa Wola-Rozwadów 2000.
Styk J., Światopogląd i religia a tożsamość społeczno-kulturowa mieszkańców wsi, [w:] J. Turowski, Socjologia wsi i rolnictwa, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1995, s. 217-231.
Wiosenne jaja - czyli wywiad z laureatami konkursu przebieranców, "News" - nieregularnik uczniów Zespołu Szkół Elektrycznych w Nisku nr 8, 1992.
Zając S., Kwiecień S., Polskie pejzaże. Antologia poezji, Wydawnictwo Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1993.
Żurecka M., Piąta pora konieczności, Wydawnictwo Sztafeta, Stalowa Wola 2001.
Strona 23
Nota biograficzna o autorze:
Marek Ziemba jest socjologiem, doktorem nauk humanistycznych. Autor kilkuset artykułów o różnorodnej tematyce w prasie regionalnej, krajowej, polonijnej a także opracowań: Przewodnik po Klasztorze OO. Kapucynów w Rozwadowie (1994), Zabytki przyrodnicze Kotliny Sandomierskiej (1995), Śmieci bogactwem (1995), Świadomość ekologiczna uczestników akcji "Sprzątanie świata - Polska '95" w Stalowej Woli (1996), Wola Rzeczycka dawniej i dziś (1998), Gospodarka odpadami komunalnymi w Stalowej Woli z uwzględnieniem segregacji odpadów (1999), Raport z badań socjologicznych "Palenie szkodzi zdrowiu" (1999), Socjologiczne aspekty rozwoju przedsiębiorczości w regionie tarnobrzeskim. Zarys problematyki (2002). Od kilkunastu lat członek Polskiego Klubu Ekologicznego "Przyjaciele Ziemi" w Stalowej Woli. Interesuje się regionalną kulturą społeczną i materialną, etnografią. Zajmuje się głównie: mikrosocjologią, kulturowymi uwarunkowaniami funkcjonowania grup społecznych, metodologią badań w naukach społecznych. W wolnych chwilach najchętniej podróżuje rowerem.
Niniejszy szkic socjologiczno-etnograficzny jest poświęcony analizie niektórych zjawisk społeczno-kulturowych, które pojawiają się w wielu grupach społecznych na wiosnę. Aktywność ludzi wywołana przez wiosnę wiaże się co najmniej z dwoma podstawowymi płaszczyznami. Pierwsza dotyczy sfery kultury, w której niektóre grupy społeczne manifestują za pomocą różnych środków przekazu (głównie o charakterze symbolicznym) nadejście wiosny. Sfera ta ma niekiedy wyraźny charakter magiczny i obrzędowy. Drugą sferą jest aktywność głównie o charakterze funkcjonalnym. Związana jest ona z działalnością pewnych grup ludzi, np. posiadających gospodarstwa rolne, działki, poletka uprawne itp. Nadejście wiosny nakłada na te grupy osób konieczność zajęcia się ziemią, przygotowaniem jej pod uprawę.
Strona 24
Z dużą satysfakcją oddaję do rąk czytelników niniejszy szkicsocjologiczno-etnograficzny dra Marka Ziemby pt. "Percepcja wiosny w społeczeństwie". Jest to pierwsza publikacja nowopowstałego Wydawnictwa Stowarzyszenia Literackiego "Witryna", otwierająca cykl publikacji prezentujących dorobek intelektualny twórców mieszkających w Stalowej Woli jak i regionie.
Autor w ninieszym szkicu porusza tematykę wiosenną. Wiosna to budzenie się przyrody i człowieka do życia. M. Ziemba dotyka również symboli związanych z wiosną (m. in. "bazie", bocian). Szczególnie interesujący jest paragraf, w którym zostały przytoczone liczne przykłady "objawów" wiosny w literaturze regionalnych twórców. Bardzo ciekawie opisała wiosnę w swym wierszu M. Żurecka: ziemia pachnie deszczem i bladym zawilcem a młode liście czekają matczynego ciepła wiosny.
Broszurka zawiera bogaty materiał, chociażby dla nauczycieli - przybliża tematykę zwyczajów związanych z wiosną, takich jak topienie Marzanny, czy Dzień Wagarowicza. Może ona być zatem dobrą pomocą do przygotowania takich imprez w plenerze.
Mimozami jesień się zaczyna - śpiewał Cz. Niemen. W związku z tym, mam nieśmiałą sugestię dla autora: w kontekście chociażby kontrastów pomiędzy wiosną a jesienią można by w przyszłości napisać podobną publikację na temat jesieni. Jesień, choć to czas przygotowania się do snu, zimowego letargu dla wielu zwierząt, dla ludzi okres zmniejszonej aktywności, wpadania w depresję, może być ciekawym polem analizy dla socjologa. Czy autor szkicu podejmie to wyzwanie?
Na razie zachęcam do przeczytania interesującego szkicu o wiośnie, pierwszej porze roku, która pobudza wszystkie istoty żywe do ponownej egzystencji.
Grzegorz J. Męciński
Prezes SL "Witryna" |
|
|
 |
|
 |
|